niedziela, 12 lipca 2009

KARIBU!!!

Kasia i Marcin, którzy są teraz w Kenii prosili żebym przerzucił ten post na stronę o adopcji, bo nie wszyscy wchodzą na stronę główną Diakonii Misyjnej. Niniejszym to czynię (jutro kolejna część):

Jest 10.47 i jesteśmy w Kenii, w Nairobii. Nareszcie.
Dziewczyny spia, bo podroz dala się nam we znaki. Nie mamy nic do zarzucenia tureckim liniom, ale w sumie trwala 12 godzin. Nie obylo się bez przygod. Po wyladowaniu i wypelnieniu wszystkich formularzy wizowych i jeszcze związanych ze swinska grypa, odebraliśmy nasz bagaz, odziwo nic nie zaginęło, wybieglismy cali szczesliwi do hali przylotow, a tam na nas nikt nie czekal… Dzwonimy do o. Francisa, ale słyszymy tylko, ze nie jest osiągalny. Stoimy, czekamy, dzwonimy. Rozlozylismy się z powrotem na lotnisku z mysla, ze jakos doczekamy 6.30 czyli tutejszego wschodu słońca i ruszymy do miastu na poszukiwanie hotelu. Caly czas tez wierzyliśmy, ze Francis się pojawi. Ubralismy się co było pod reka, bo temperatura na dworze chyba spadla do 10 st., ludzie dokola nas chodzili w kurtkach, czapkach. Na szczescie ok. 3.30 otrzymalismy smsa, ze Francis jest już blisko. I tak dotarliśmy o 4.30 do campusu Uniwersytetu Kenyatty, gdzie jeszcze jedna noc ugoszcza nas znajomi Francisa.
Dzisiaj w planach spacer po Nairobii, a jutro ruszamy do Meru.

sobota, 30 maja 2009

Sytuacja w Kenii


Jakiś czas temu pisaliśmy o suszy w Kenii i problemach ze zdobyciem żywności. Poniżej relacja osób, które pojechały do Korr, małej wioski na granicy z Sudanem, aby przekazać pomoc żywnościową. Więcej zdjęć można obejrzeć tutaj.

"Najgorzej było w marcu. Długa pora deszczowa, która miała trwać od października do grudnia, przyniosła tylko niewielkie opady. Północna Kenia, którą pokrywają piaski pustyni i półpustyni, zaczęła odczuwać skutki suszy. Mieszkańcy tych terenów, plemiona Turkana, Pokot, Samburu, Rendille z dnia na dzień traciły kolejne zwierzęta, ich jedyny majątek.

Stada kóz, owiec i wielbłądów, które jeszcze pozostały przy życiu, pasterze prowadzili na coraz bardziej odległe pastwiska, pozostawiając swoje rodziny w wioskach praktycznie bez środków na przeżycie.

poniedziałek, 25 maja 2009

Pokaz slajdów o adopcji

Grupa młodzieżowa z parafii NMP Matki Kościoła w Sulejówku przygotowała pokaz slajdów o naszej adopcji i o dzieciakach z Kenii. Dziękujemy szczególnie Oli i Monice!
Zachęcamy do obejrzenia, ściągnięcia i wykorzystania u siebie.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Kim jest ks. Francis?

Oto fragmenty jednego z pierwszych maili od ks. Francisa do ks. Piotra Główki, w którym pisze on o sobie, o swojej pracy, o sytuacji i potrzebach chrześcijan w Kenii. Żebyście wiedzieli od kogo to się wszystko zaczęło :)

"Nazywam się ks. Francis Gaciata, ukończyłem studia teologiczne w Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, prowadzonym przez Opus Dei. Jestem jednak księdzem diecezjalnym.
Moja diecezją jest MERU. Moim biskupem jest J. Eksc. ks. Bp SALESIOUS MUGAMBI.
W diecezji jestem odpowiedzialny za zarządzanie, koordynuję w imieniu biskupa wszelkie sprawy związane ze sprawami personalnymi.

środa, 22 kwietnia 2009

Susza w porze deszczowej

Oficjalnie w Kenii trwa teraz dłuższa z dwóch pór deszczowych. Jednak ks. Francis pisze, że od lutego nie spadła ani kropla deszczu... Prosi o modlitwę - o deszcz.

Jego słowa:
"The situation is bad. People planted in February waiting for rain in March, but no sign upto now."

wtorek, 17 marca 2009

Malaria

Dostałam maila od ks. Francisa! Oto on w wersji oryginalnej i polskiej:

"Dear Sister in Christ,
Peace and Love of Christ be with you.

I am now very ok. I did a mistake of not worring about my health. My only time I had was when I was saying my prayers. I had no time to listen to my body, it gave me a number of signals but I was deaf. Anyway, I learnt a leason - to serve these people I need to take care of myself.In the past many people have told me that.

I had Malaria, but I could not go to hospial in time,it muiltplied a lot,I just found myself in hospital! I was treated and I am ok.

With malaria, you just need to take medicine after you sense it.
I am strong now, all is passed.

We got the money, children are in school. By Easter you will get more news.

Extend my love to all.
We are in lent - so I wish you all, all the best.

Thank you,
Francis."

Witam serdecznie

No - wreszcie udało mi się zsiąść do pisania wiadomości na naszego bloga adopcyjnego. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy już adoptowali swoje dziecko w Kenii w Meru, jak i tych, którzy się dopiero zastanawiają.
Postaramy się pisać trochę częściej - ale niestety - dużo zależy od o. Francisa, który rzadko odpowiada na nasze maile i pisze niestety dość mało - lakonicznie. Teraz np. wiemy, że przez ostatnie miesiące chorował. Módlcie się żeby nasze kontakty listowne były częstsze i żeby można było zacząć regularną korespondencję z naszymi dziećmi.
Adoptowaliśmy już 26 dzieci. Wielka to radość dla nas. Zachęcamy dalej. Niedługo pojawią się zaktualizowane zdjęcia tych, które są już adoptowane i tych, którzy jeszcze nie.
Pozdrawiam serdecznie
ks. Piotr Główka


Ps. Przy okazji - film naszych dużo lepiej doświadczonych braci z podobnej organizacji, którą chcemy naśladować - Chalice.