Co prawda zmieniłem lokalizację, ale chwilowo zostanę jeszcze przy wątku szkolnym, bo w tej chwili, jak Kenia długa i szeroka, trwają egzaminy podsumowujące drugi trymestr roku szkolnego. Myślę, że to dobra okazja do wyjaśnienia jaki system edukacji panuje w Kenii.

![]() |
wesoły autobus |
Rok szkolny zaczyna się w styczniu i składają się na niego trzy trymestry. Po każdym z nich jest teoretycznie miesiąc wolnego, ale dwa tygodnie trwają tak zwane tuition, czyli douczani, więc tak naprawdę wolnego jest tyko dwa tygodnie po każdym trymestrze.



Niepojętym jest dla mnie fakt, że nawet dzieci z „baby class” mają egzaminy! Pewnie nie uwierzyłbym w to, ale sam miałem okazję uczestniczyć w egzaminach takich maluchów, a było to tak:


![]() |
Prawie gotowa szkoła Matetu |
Jedna wykończona już klasa wygląda naprawdę imponująco. Wszystko jest nowe, czyste i naprawdę ładne, żadnej fuszerki! Wszystkie dzieciaki zasiadły w tych nowych, czyściusieńkich ławkach, z nad których wystawały im tylko głowy. Najpierw dostały do rąk ołówki, które miałem wrażenie, były większe od nich samych, a później karty egzaminacyjne.
![]() |
sierociniec |
Nie chciałem zanadto przeszkadzać, więc nie wnikałem co było w tych testach, ale na pewno nie było wypracowania i równań chemicznych. Z tego co zrozumiałem z wyjaśnień nauczyciela, dzieci musiały połączyć jakieś lelementy w pary, pokolorować coś itp. Później była część ustna i dzieci opisywały obrazki.
![]() |
mukimu |
Po tak wyczerpującym wysiłku intelektualnym przyszedł czas na posiłek, który w nagrodę serwowałem ja. Chyba nie trzeba wyjaśniać, że na obiad była fasola… tym razem jednak nie z kukurydzą (getheri), tylko z ryżem, tak zwane mukimu.


Chociaż nie jestem psychologiem, ale widzę ogromną różnicę w dzieciach z Matetu i tych ze slumsów. Choć znam je bardzo krótko, to już teraz mogę powiedzieć, że w Matetu dzieci są spokojniejsze, radośniejsze i wiedzą, że dostały ogromną szansę od życia, której nie mogą zmarnować.
![]() |
slumsy |
Kiedy odwiedzałem przedszkole, dzieci dzieliły się na dwie grupy: te które chciały otrzymać trochę miłości, której nie dostają w domu i te, które w rodzinie doświadczają przemocy i swoją frustrację wyładowują na każdym napotkanym człowieku.
Mam nadzieję, że marzenie Ks. Francisa się spełni i wszystkie dzieciaki ze slumsów będą mogły trafić do nieba, czyli do Matetu, bo to ich jedyna szansa, by nie poszły tą samą drogą, którą poszli ich rodzice.
1 komentarz:
Jestem pod wrażeniem i szkoły i sierocińca, miło robi się na serduchu ! A dzieciaczki przecudowne i przesłodkie :):)
Prześlij komentarz